• żądna wiedzy
  • pomocna
  • aktywistka
  • blogerka
  • dokumentalistka
  • doświadczona
marsyllianka25

Ciężki dzięń...normalnie niemała podłamka..

marsyllianka25 |
Komentarze: 5

Byliśmy dzisiaj ze Stasim u rehabilitatnki w związku z tym, że mały przekrzywia główkę i obraca się tylko na jeden boczek. I potwierdziło się, że mam rację, wbrew temu co powiedzieli mi neurolog i moja (a raczej Stasiowa) pediatra, że nie jest ok. Jednak madczyna ituicja istnieje. Nie dawało mi to spokoju i okazało się, że faktycznie synek ma problem z główką. Dodatkowo skraca sobie lewą stronę, w ten spoosób, ze krzywi się całym ciałkiem. Lepiej chwyta i ma większy zakres ruchów- lewą dłonią, i to dlatego obraca się ciągle na prawy boczek, bo mu łatwiej się zamachnąć. Dostałam wskazówki jak  go nosić, jakie ćwiczenia wykonywać. Niby wszystko ok. szłam do domu pełna nadzieii. Nawet to, że zapierdzielałam w pełnym słońcu 3 km w jedną stronę mnie nie denerwowało. Jednak w domu moje pozytywne nastawienie pękło jak bańska mydlana. Staś to taki twardziel, że topornie reaguje na wszelkie próby nauczenia go trzymania główki prosto i tym podobnych. On tak chce, on tak lubi i nie da mamie, żeby było inaczej. Wszelkie moje próby kończyły się fiaskiem i jego rykiem, dawno takiego konkretnego kwiku u niego nie słyszałam. Do tego wszystkiego prawie w ogóle nie mogę go nosić w pozycji pionowej, tylko jak noworodka w kołysce z rąk i w ten sposób też karmić. Tylko łokieć wyżej i wyżej - mówiła mi ta babka. Nie powiem jak czuje się mój kręgosłup, bo czuję się jak nieceznuralne śmierdzące słowo na G...Podłamałam się dośc konkretnie, że ja jestem winna temu wszystkiemu i teraz nie umiem tego naprawić i synek będzie miał wykrzywioną główkę forever. Znowu mi się wyć chce jak o tym pomyślę. Generalnie Shit happens:(

I jeszcze moje kochane sandały czarne jak śmierć rozje.lalala się bezpowrotnie, a przeżyły nie jeden Jarocin i w ogóle byłam z nimi w silnym związku emocjonalnym przez kilka lat.

 

Taki podły dzień, że aż mi się samej szkoda. Jedyne o co proszę to siła i wiara w to, że bęzie lepiej. Siła, bo to ostatnio towar deficytowy u mnie - choć mówią mi, świetnie sama sobie dajesz radę, taka silna babka..sralala - a ja bym powiedziała, że raczej beznadziejna. Ale nie powiem, bo to byłoby już użalanie się nad samą sobą. Lepiej nie, bo i tak jestem tego bliska.

 

A moje serce jeszcze tęskni i musi wstrzymać oddech na długie 65 dni.

Komentarze
Wyświetlono: 1 - 4 z 4.

(2013-07-18 21:35) zgłoś nadużycie

Ty się nie stresuj tym, że dziecko nie współpracuje. Dla niego to też nowa sytuacja i do wszelakich ćwiczeń musi przywyknąć. Podejdź do tego spokojnie...metodą małych kroków. Nie możesz oczekiwać, że dziecko nagle z minuty na minutę pozbędzie się swoich nawykow, nawet jeśli nie są one poprawne. Także cierpliwości!! Nie poddawaj się i bądź uparta! I nie jesteś niczemu winna. Po prostu tak się też zdarza i teraz trzeba cierpliwie to wrzucić na właściwe tory.

życzę siły i wiary w swoje możliwości i w umiejętności Stasiowe!

 


 

(2013-07-18 22:00) zgłoś nadużycie

Na pewno jak sie przyzwyczai do cwiczen to wszystko sie uda "wyprostowac", tylko spokoj i nie przejmuj sie rykiem, bo moj ryczy od zawsze o byle co, taka beksa z niego, wymusza placzem i wrzaskiem..uodpornilam sie...

A co do sandalow to moj facet nosi japonki i zawsze jak jest jakis kryzys np. finansowy to jego japonki sie rozwalaja( kupuje takie, ktore trzymaja pare lat)tak juz wlasnie jest- zlosliwosc przedmiotow martwych, jak juz jestes na dole to jeszcze Ci but pokaze ze moze byc gorzej;) Glowa do gory!

ps. wlasnie przeceny sa to moze jakies podobne zdobedziesz za mala cene

 

 

(2013-07-19 05:42) zgłoś nadużycie

dzięki dziewczyny, ja już taka jestem pesymistka i brakuje mi wiary w siebie..z awsze zakładam, ze się nie uda - próbuję się tego oduczyć, ale ciężko idzie. Jakoś mam przeczucie, że tak łatwo nie będzie. Może w normalnym życiu taka nie jestem, ravczej twardziel, ale jeśli chodzi o dziecko to mięczak i panikara. Miłego dnia:)

(2013-12-02 01:58) zgłoś nadużycie

A wiesz że rehebilitanci to tak mają że widzą więcej niż neurolog i pediatra, mają takie "zboczenie zawodowe" ja dziś to wiem ale pamiętam swoją załamkę 15 m-cy temu kiedy usłyszałam że córka ma obniżone napięcie tu wzmożone tam, asymetrię i już nie pamiętam co jeszcze i że czeka nas rehabilitacja vojtą do 18 m-ca życia. Przyszłam i wyłam że to moja wina, że to przez tę cholerną szczepionkę z rtęcią której nie chciałam wcale dać, ale ulogłam i zgodziłam się na szczepienie. Cóż tak pracuje moja głowa która zawsze musi mieć wytłumaczenie - zawsze dla mnie jak najgorsze...eh taka to była perspektywa tamtych dni i rozpaczy. Dziś jest dystans, świadomość że córka "wcale nie była tak do tyłu" i że czasem dla spokoju lepiej posłuchać neurologa i pediatry. Gdybym tak umiała...

Tyle podobieństw tu odnajduję, że aż się dzwię że wcześniej nie wpadłam na Twój blog, ale w sumie to nie, nie dziwię się...Wcześniej nie miałabym tej perspektywy którą mam dziś

Zaloguj się lub załóż konto, aby móc pisać komentarze