Obudziłaś mnie o 6 na karmienie i całe szczęście bo ciocia Gosia napisała mi sms, że jednak nie jadą do ciocia Magdy. Wstałam, obudziłam babcie iż zaczęłam się pakować. Byłam zła, że nas tak wyrolowali. A co jeśli nie wstałabym o 6, nie przeczytała sms, a tata by pojechał by bez budzenia nas- żeby nas nie męczyć? Tak więc szybko się spakowaliśmy, wujek Krzysiek-chyba mu głupio było- zaproponował że nas podwiezie na dworzec, bo mamy dużo rzeczy. I tak pojechaliśmy do domu. Na szczęście byłaś grzeczna. Szkoda, ze tata nie uprzedził babci Ewy że wracamy wcześniej, bo w domu było tylko 14 stopni. Tata od razu poszedł na budowę. Ja zadzwoniłam do PUP jak jechaliśmy do K. i się zezłościłam, bo jak dzwoniłam w piątek powiedzieli, że będę mogła sobie przesunąć podpis o 3 dni, więc liczyłam że z pon przesuną na czwartek / piątek, a przesunęli na środę!