Dzisiaj byliśmy w gościach u Pani Kowalskiej. Najpierw musiałam zrobić Ci czerwoną kokardkę, bo wiedziałam, że będą się pytać, gdzie mam. Tata był dzisiaj w mieście, chciał kupić chociaż spinkę z czerwoną kokardką ale nie było nigdzie jak na złość. Był też u Oli żeby oddała naszą, ale jej nie było w domu. U Pani Kowalskiej nie mogli się Ciebie nachwalić jaka ty grzeczna, śliczna i duża. I były rozmowy o dzieciach :) Pani Kowalska opowiadała jak bawiła mnie jak przyjeżdżałam do cioci Stasi, a teraz sama mam dziecko. Jak wróciliśmy zrobiłam masę solną żeby odbić Ci stópki i dłonie. Stópki jakoś dało radę, ale rączek już nie. Raz niby udało się ale jak się przyjrzałam nie całą dłoń. Ja i tata odbiliśmy na kartce swoje stopy. Chciałam Twoje też odbić jeszcze na kartce, ale po nie udanej próbie tata mi już nie pozwolił „Cię mordować”. Ale żeby ten dzień nie był za miły to na koniec dnia zabrakło mi mleka w piersiach dla Ciebie, wypiłaś wszystko i było Ci mało, musiałam Ci zrobić butlę. Co ze mnie za matka jak nie mam wystarczająco mleka dla Ciebie? Cholera mnie bierze kiedy ktoś patrząc na moje duże piersi mówi : ” Mleka chyba Ci nie brakuje” albo „ Mając takie piersi przekarmiłabym swoje dziecko” – nie rozumieją, że duże piersi nie oznaczają dużo mleka. Mówi się że czym częściej się dziecko do piersi przystawia tym więcej się ma mleka- jak często trzeba przystawiać skoro Izuszka potrafi jeść średnio co godzinę w dzień a i tak czasem mi mleka braknie? Musiałam puścić łezkę…