Kończy się weekend i nieubłagalnie zbliża się moment powiedzenia w pracy o ciąży. Odsuwam od siebie tą myśl, bo to na pewno nie będzie miłe doświadczenie. Dodatkowo nie wiem jak zareaguje Naczelniczka, a obstawiam, że nie będzie zadowolona, pomimo tego, że mam zamiar pracować do powrotu dziewczyny, którą zastępuję. No ale ona nigdy nie jest zadowolona, więc trudno. Umowę mam do 15 maja i nie da rady ukrywać brzuszka do tego momentu. Powiem albo jutro albo w piątek, bo w czwartek mam wizytę u gina i w końcu założą mi kartę ciąży. Może nawet piątek będzie lepszy, bo jak pójdę do niej przed końcem pracy, bo zaraz będzie weekend i odpocznę, po jej reakcji ;) A jak zacznie coś wymyślać i zniechęcać mnie do pracy, bo rezygnuję i zakładam DG. Jakoś sobie damy radę, Maleństwo :)