Też tak było. Może nie sterylnie, bo bym musiała 24h sprzątać. Miś to był mały magnesik na rzczy które się zawieruszyły i można je było zjeść:) Pewnie o połowie nawet nie wiem. Teraz jest większy i nie zjada tego co znajdzie za to wyrzuca do kosza i lądują tam też potrzebne rzeczy:) I na blaty w kuchni trzeba uważać bo bardzo lubi z nich ściągać i wrzucać do kosza:) Więc z dnia na dzień jest ciekawiej:) Powodzonka Ci życze:)
