A z nocnym popuszczaniem mleczka już nie mam problemu, bo zawsze śpię w biustonoszu i wkładkach.

Ja co noc budzę się cała mokra. Używam wkładek laktacyjnych ale i tak wszystko mi przecieka... Mały je około 22 później około 3 i około 6. W dzień nie mam takiego problemu a w nocy okropnie. Dzisiaj obudziłam się o 4 i moje piersi były tak twarde jak przy nawale pokarmu, aż mnie bolały. Teraz już jest ok. Czy przechodzicie/przechodziłyście coś podobnego? Jak tak to do którego miesiąca po porodzie to trwało? Do tego często jak mały je to pokarm zaczyna mi aż tryskać i synek aż się krztusi i denerwuje przy tym strasznie.