Wczoraj Tatuś pojechał na szkolenie w góry no i zostaliśmy sami :/ Troszkę tęskniliśmy, ale za to jak wracał, to pojechał do cioci Moniki z Katowic i przywiózł nam od niej troszkę rzeczy :)
Dostaliśmy wanienkę (superową, tylko że stojak do niej kosztuje ok. 200 zł ;) ), fotelik samochodowy (napewno Ci się spodoba :) ), troszkę ciuszków (tutaj będę miała sporo roboty z maszynką do usuwania zmechaceń - jej dźwięk to chyba będzie Twoja ulubiona melodia po porodzie ;) ), pachnące woreczki na zużyte pieluchy ;) , piłkę do ćwiczeń i troszkę zabawek.
Dla mnie teraz najbardziej przydatną rzeczą jest piłka :) Naprawdę fajnie się na niej ćwiczy i jak już Cię urodzę, to pożyczę cioci Ani, żeby i jej troszkę posłużyła :)