Tak mnie ostatnio naszło na refleksję na temat mojej ciąży. Pewnie już nie będę pamiętała za parę lat, jak ją przeżywałam, więc opiszę to teraz, żebyś mógł lepiej zrozumieć humory/zachcianki/złe samopoczucie swojej żony jak będzie się spodziewała Twojego dziecka a mojego wnuka :)
Pierwszy trymestr to była wielka euforia, że zamieszkałeś w moim brzuszku :) Co prawda brzuch od razu nie urósł i nie kopałeś (no dziwne, żebym czuła Twoje kopniaki jak miałeś kilka milimetrów ;) ), ale i tak było cudownie ;) Mniej cudowne były mdłości... Na szczęście ani razu nie wymiotowałam, ale te mdłości były straszne. Nie myśl sobie, że to są tylko poranne mdłości. One były całodobowe! A najgorzej było w nocy :( Dosłownie nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić... To wszystko wynikało chyba z tego, że miałam pusty żołądek. W dzień było troszkę lepiej jak coś zjadłam. Ciekawe było to, że jak miałam na coś ochotę, to wiedziałam konkretnie, na co i właśnie to musiałam zjeść :) Ale Tatusia Twojego nie wykorzystywałam i nie musiałam mi latać do sklepu w nocy po lody ;) Pierwszy trymestr pamiętam też z tego, że CAŁY CZAS chciało mi się spać. Wracałam z pracy, jadłam obiad, kładłam się spać, potem coś obejrzałam, znowu zjadłam, myłam się i... szłam spać ;)
Drugi trymestr był nieco lepszy :) Mogłam się już pochwalić, że spodziewam się Ciebie :) Brzusio zaczął rosnąć a ja już tak dużo nie spałam ;) Przybyło mi energii :) Tobie też, bo już kopałeś :)
Trzeci trymestr - obecny, to już więcej niedogodności :/ Brak sił, wszystko ciąży, powrót senności. Ale za to coraz więcej oznak tego, że niedługo Cię poznam :) Zajęłam się przygotowywaniem wyprawki, co wcale nie jest takie łatwe ;) Niestety mam duszności i bóle pleców :( Dobrze, że Twój Tatuś pomaga mi, bo chyba bym nie dała rady. A co jest najgorsze w statnim trymestrze? Problemy z koncentracją. Chwilami mam wrażenie, jakbym w ogóle nie myślała, jakby życie toczyło się gdzieś obok mnie. Nawet na jakiejś stronie w internecie przeczytałam, że następuje "obkurczanie komórek mózgowych" ;) Strasznie to brzmi, ale podobno przechodzi po porodzie. Mam nadzieję :)
Jak mi się jeszcze coś przypomni, to dopiszę :) Ale pamiętaj Kochanie, że musisz zrozumieć, że Twoja żona nie musi tryskać energią w czasie ciąży, a Ty musisz być dla niej wsparciem i musisz jej pomagać. Ciąża to naprawdę coś wspaniałego, ale i baaaardzo wyczerpującego. Jednak wierzę, że tak samo jak Twój Tatuś, również i Ty sprostasz temu zadaniu i będziesz wsparciem dla przyszłej matki Twojego dziecka :*