Mi też lekarz mowił: obserwujemy objawy porodu... a co to do cholery znaczy? Ja nigdy nie rodziłam. Jeżeli chodzi o skurcze, to ja czuje, że napina mi się macica ale to nie boli, gdyby mnie zaczęło boleć to mam jechać do szpitala.
Najbardziej aktywne
Komentarze
Wyświetlono: 2391 - 2400 z 5874.
mnie boli... ;/ tyle ze ja juz to mowilam on mnie zbadał i mowi ze rozwarcia nie ma. wiec mnie do domu wypuscił (wydaje mi sie ze wypuscil mnie zebym rozchodzila te "cipsko". Powiedzial ze bóle porodowe to takie które nadchodza mijaja jest przerwa bez bolu a potem znowu i ze jesli w ciagu godzin beda sie nasilac to wtedy jechac. ALe ja juz nie wiem cyz mnie mocniej boli bo juz od 18 mnie boli i juz sil nie mam myslec czy mocniej czy mniej. W kazdym razie pisac moge wiec chyba nie rodze hahahahah zobaczymy co wyjdzie na ktg wieczorem ( nie ma co ide szykować torbe wezme ze soba a co)
a co najlepsze schudlam od wczoraj 300 gram a wpierdzielałam jak nie wiem !!!! cala noc sikalam.... kurde niech juz bedzie po wszysytkim jak ja nielubie czegos czego kontrolowac sie nie da.... aaaaaa
A ja mam rozwarcie, mam skurcze ale mnie nie bolą i też ch** z tego... :D
hahah ty w tym 36 to jeszcze sobie poczekaj
Jeszcze ze 2 tygodnie Pulpet może posiedzieć, bo mam akurat dwie rodzinne imprezy tydzień po tygodniu i chciałabym na nich być, a później niech wychodzi, bo już mam dość.
no jak oni dzis po ktg mi beda chcieli zrobic cesare to sie zalamie Stary ma weekend w szkole na dodatek ma kolokwium do tego moi rodzice 40 ślubu i 2,5 latek do przechowania gdzies.... ale kurde z 2 strony jak mam tak sie czuc caly weeekend to padne hahaha aaa i kolejna sprawa LEPIEJ NIE RODZIC W WEEKEND (wiem z doswiadczenia:) )
Ja dzisiaj siedze w domu,troche posprzatam.Dzisiaj spodziewam sie 4 kurierow,wiec z domu chyba sie nie wyrwe jak nie chce przegapic ich.
Ja też dzisiaj w domu bo przez te upały nie chce mi się wychodzić;/
Dziewczyny a ja wczoraj tak sie przerazilam ze masakra.Odwalilam cos bardzo smiesznego i jak maz zapytal sie mnie co sie stalo dostalam napadu smiechu doslownie.Chyba przez 10min jak nie lepiej nie moglam sie powstrzymac.A gdy maz zaczal do mnie mowic zebym sie uspokoila bo dziecku moze cos sie stac to ja jeszcze bardziej az lzy mi lecialy ze smiechu(glupia jestem co nie).Az w koncu sie uspokoilam ale wtedy zaczal mnie brzuch bolec tak dziwnie nawet moj synus przestal kopac.No ale dzieki Bogu juz jest wszystk ok i juz nigdy wiecej nie chce tak sie smiac.