ZUZIA u nas z mamą idzie porozmawiać, pośmiać się, pożartować, czasem całkiem na luzie podchodzi do wszystkiego. Ale czasem jest nie do wytrzymania. Raz nawet z nią pogadałam o tym czy nie uważa, że nam może być przykro bądź nie chcemy przyjeżdżając raz na jakiś czas słuchać jak się kłócą, powiedziałam, żeby odpuściła czasem. U nas jest tak (teraz bo wcześniej tato wszczynał awantury): tato wypije przychodzi do domu gada, żartuje. Mama zaczyna do niego się czepiać, tato nie reaguje albo ze spokojem coś odpowie, mama zaczyna się nakręcać i coraz bardziej się drze i drze (ciągle wplątując w to nas - dzieci, że przyjechaliśmy, że nie chcemy patrzeć na jego jak wypije, że nie chcemy tego słuchać) aż w końcu i jemu puszczają nerwy i się drą razem albo on na nią się wydrze spokojnie i mama idzie do innego pokoju. Zuziu widziałaś jakie miałaś dzieciństwo, widzisz jak jest teraz. Na pewno nie będziesz taka sama! Chociaż ja czasem jak krzyczę to łapie się na tym że przecież u mnie w domu tak było i nie chcę tego dla moich dzieci. Serio ogranicz kontakty. Rozluźnij tą więź. Przestań być odpowiedzialna za swoją mamę. Pisałam ci, że ona niech się wygada sąsiadce. Zadręczając się tym wszystkim w końcu przestaniesz widzieć to co dla ciebie powinno być ważne. A skoro chciała abyście przyjechały i mówi że ma was dość albo nie ma siły na ciebie bo chorujesz? Zuzia! Tym bardziej powinnaś pomyśleć, że w takim razie zajmiesz się swoim życiem a ona niech panuje nad swoim.
