wykładowcy ciążę czy posiadanie dzieci mają głęboko w powazaniu, nie ma żadnej ulgi
magisterkę zaczęłam w 10'2009 a od 11'2009 do porodu lezalam praktycznie cały czas w szpitalu, na egzaminy w styczniu 2010 chodziłam, w czerwcu 2010 juz gorzej było bo miałam miesięczne dziecko, na jeden egzamin nie poszłam, sesję w styczniu 2011 jakoś zdalam mimo, że byłam może na 20% zajęć, a teraz czeka mnie ostatnia sesja w czerwcu 2011, chodzę na zajecia tylko w niedziele, no ale jakoś to będzie
najbardziej martwi mnie praca magisterska, bo ja pracuję od grudnia, idę na 08:00 do pracy, wracam o 17:00, mała wisi na mnie do 19:00 więc jedną ręką gotuję obiad (mąż wraca o 18:30), a drugą noszę dziecko, mała idzie spac o koło 20:00 a ja do 23:00 mam pranie, sprzątanie, gotowanie, nie ma czasu na naukę i pisanie pracy bo jestem nieprzytomna i niewyspana