U nas to wygląda tak, że mąż ma firmowe konto, bo prowadzi własną działalność, płaci wszystkie podatki i zus, ratę kredytu za mieszkanie, telefony, internet i tv i połowę jedzenia. Ja opłacam mieszkanie, prąd i drugą połowę jedzenia, a także pierdoły dla siebie, ciuchy, kosmetyki i drobne rzeczy dla młodego, chusteczki, ubranka. Taki układ na codzień jest dobry, bo jesteśmy strasznie rozrzutni i gdybyśmy mieli wspólne konto o byśmy z głodu padli około piętnastego:P A tak to każdy wie ile kasy musi przeznaczyć na zobowiązania, a ile na przyjemności. Wszelkie grubsze zakupy, ubraniowe, do mieszkania, remonty, szczepionki itp. opłaca mąż. Ale od września będzie ciężko, bo kończy mi się macierzyński, urlopy płatne i tylko mąż będzie zarabiał. Przejdziemy więc przez przyspieszony kurs oszczędzania.
(2011-04-18 11:42:23)
cytuj
My mamy osobne konta. Ja mam dochody i mąż, zakupy są na mojej głowie a rachunki na męża. Ale nigdy nie ma czegoś takiego, że to moje pieniądze, oddaj za prąd albo zapłać za szkołę ze swoich bo to twój obowiązek. Mamy osobne konta ale wspólne wydatki.
(2011-04-18 11:50:03)
cytuj
U nas narazie tylko mąż zarabia. Mamy wspólne konto, nie pytamy się siebie czy mogę kupić to czy tamto. Narazie taki układ się sprawdza, jednak kiedy ja zacznę mieć swoje dochody założymy konto oszczędnościowe i pieniądze, które ja zarobię będziemy na nie wpłacać.
Nie wyobrażam sobie zebym rozliczała się z moim partnerem z rachunków zakupów itp,itd.Mamy wspólne konto na które wpływaja nasze wspólne dochody i za te wspólne pieniadze żyjemy.Nikt nikomu za nic nie zwraca.Jesteśmy para a nie współlokatorami.
(2011-04-18 12:14:35)
cytuj