Nie podejrzewałam, że moja zupa wywoła takie "zamieszanie":))))) Na moje nieszczęście męża też nakarmiłam tą zupą. Wieczorem pod kołdrą może być ciekawie - lepiej jej nie podnosić:))))
Nie podejrzewałam, że moja zupa wywoła takie "zamieszanie":))))) Na moje nieszczęście męża też nakarmiłam tą zupą. Wieczorem pod kołdrą może być ciekawie - lepiej jej nie podnosić:))))
O fuck,ale się uśmiałam,aż dziecko mi się przebudziło :)
my też się śmiejemy, to normalne po tylu latach raczej nie powinno się tego wstydzić
Mój zawsze krzyczy ,,wypuść mnie bo zzielenieje,, :)
Mimo ze jestem z nim 6l nigdy nie puscilam no chyba ze nie swiadomie w nocy :P
ja też raczej nie puszczam przy moim , no chyba,że już nie ma na to innej rady i musi wyjść sam:D Ale mówię szzerze, że to mi się zdarza sporadycznie, natomiast mojemu facetowi zdarza się dość często. Najgorsze są te cichacze w samochodzie, nie daj Boże poczuję- od razu panika, otwieram okno jak najszybciej i do polowy sie wychylam haha a on jeszcze mi wmówić chce, że to z pola śmierdzi hahaha :))
ja puszczam cichacze, mowie uwaga bedzie smierdzialo! apropos bakow w nocy tych nieswiadomych ostatnio sie ze mnie smial bo go przebudzilam cichym pfffff... hahahaha
Hahaha ale sie usmialam :D
U nas jeszcze maz czasem tak mowi, jak pusci.. "Kochanie uwazaj bo cos zdechlo" :P
Aha i dodam tylko jeden wazny szczegol :) nie puszczamy sobie przy jedzeniu, to chyba jasne :P hehe
Przy jedzeniu to wiadomo :) U nas jest też zakaz puszczania w aucie,bo za cholere nie idzie wywietrzyć :D