No dobra, to jeszcze napisze tak. Ulewanie, Antek systematycznie się przejada, tak sądzę, bo ulewał od samego początku jeszcze w szpitalu do teraz, teraz co prawda mniej jak w cześniej bo w 99% udaje mi się go odbić po jedzeniu - ale pomimo tego ulewania przybiera rewelacjnie. A przynajmniej przybierał...
Nie wiem, próbuję to ugryźć z każdej strony już..
a jeśli przyszedł czas, że potrzebuje tak dużo tego mleczka, że moje piersi nie nadążają? Czy może przez to, że tak sporo piję mleko jest do bani?
Spróbuję mieszanie karmić, bardzo silna jest ta potrzeba karmienia piersią, Marceli mi tak nie płakał, chwytał i było po dziecku od razu, a ten tak wrzeszczy. Może też czas pomyśleć o innej pozycji, inaczej jakoś się wspólnie układać do tego? Karmię tylko na siedząco, na leżąco nie chwyci, jeszcze ewentualnie spod pachy spróbuję.. Dodam, ze Marcelego karmiłam pełne osiem miesięcy, i dobrze się czułam z taką decyzją przejścia na mm, ale wtedy miałam dosć karmienia przez ząbkowanie.
Antek ma cholernie silny odruch ssania, ciągle by ssał smoczka, ale jak jest głodny to z nim nie pogadasz.. teraz na wieczór udało się, że cmokał tego smoczka i wyciągnęłam go dopiero przy samej gotowej już piersi ( pielucha wokół nas, osłonka na cycku) więc nie musiał czekać, szukać i denerwować się - i powiem Wam że się udało, bez płaczu. Ale nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, jeśli to akurat taki jednorazowy traf, będę stosowac taki chwyt, zobaczymy wtedy czy to pomaga.
Mam dziś gorszy dzień, może temu takie zwątpienie.. Może jak się wyśpię i nie będę jutro musieć gotować to będzie mi lepiej..