Przez to że mój poród był z komplikacjami, zakonczenie cc, straszna anemia, nie miałam w ogóle sił się Zuzką zająć, nawet ne mogłam się podnieść żeby ją na ręce wziąć, płakałam z bezsilności. Później tydzień w domu był spokój, i jak S wrócił do pracy to znowu ryk z wszystkiego jakoś do 6 tygodnia po porodzie
