Z pierwsza ciaza chodzilam na NFZ i nie wspominam tego mile. Wizyty najlepiej raz na kwartal, usg doprosic sie nie mozna bylo, a jesli bylo wykonane to nie bylo mowy o "pamiatkowym wydruku" bo papieru brak. A sam porod.. Naprawde szkoda wspominac. W obecnej ciazy chodze prywatnie do ginekologa i napisze szczerze dzien do nocy.. W ogole nie ma czego komentowac. Jest milo, intymnie, spokojnie.. a nie, ze z "gola pupa" kobieta paraduje po gabinecie, bo lekarz nagle zazyczyl sobie wyniki zobaczyc. Pozdrawiam :)
